17 marzec 2017

Christophe Claret X-TREM-1 StingHD - niepowtarzalny zegarek z magnesami

Napisał: Adam Ciborek

Zegarki mechaniczne i magnesy nie idą w parze. Pola magnetyczne skutecznie zaburzają precyzję działania mechanizmów. Logiczny wniosek nasuwa się sam -  pomysł umieszczenia magnesów tuż obok werku jest dość dziwny. Odmiennego zdania był zespół z manufaktury Christophe Claret.

Po konsultacjach z profesorem Besson’em z Wyższej Szkoły Zarządzania i Inżynierii w kantonie Vaud (Haute Ecole d'Ingénierie et de Gestion du Canton de Vaud), okazało się, że można ten pomysł zrealizować. W ten sposób narodził się, moim zdaniem, sensacyjny model X-TREM-1. 

 

 

Zegarek nie ma ani jednej wskazówki. Czas prezentowany jest za pomocą dwóch stalowych kuleczek poruszających się w rurkach po lewej i prawej stronie prostokątnej koperty. Kulki nie są w żaden sposób połączone z mechanizmem. Za ich ruch odpowiadają specjalnie przygotowane magnesy, przesuwające się w górę i w dół na super wytrzymałych, polietylenowych linkach. Płyta główna kalibru wykonana została z tytanu, materiału lubianego i chętnie używanego przez manufakturę. Dodatkowo jest ona wygięta.

 

 

Zdawać by się mogło, że to już wystarczająco dużo komplikacji jak na jeden model. Nie dla drużyny CC. W miejscu gdzie na standardowej tarczy znajdowałaby się godzina szósta umieszczony jest latający tourbillon. Jego pełny obrót trwa minutę. Dla zapewnienia lepszego widoku właścicielowi noszącemu ten model, klatka tourbillonu pochylona została pod kątem 30 stopni.

 

 

Przez wierzchnie szkło umieszczone na środku koperty można oglądać mechanizm. Od spodu są dwie koronki - do ustawiania czasu i nakręcania sprężyn mechanizmu. W kalibrze Fly11 zastosowano dwa bębny sprężyny - do napędzania przekładni chodu i do poruszania magnesami. Rezerwa naciągu to ponad pięćdziesiąt godzin. W górnej części prostokątnej koperty znalazł się też przycisk do szybkiej regulacji wskazywanego czasu. Ten odważny i skomplikowany model został zaprezentowany światu w 2012 roku. Od tego czasu przygotowanych zostało kilka różnych wariantów. Każdy z nich jest limitowany. Zawsze powstaje wyłącznie osiem sztuk danego fasonu. 

 

 

Na piątą rocznicę prezentacji przygotowana została edycja we współpracy z StingHD. To nowojorski producent luksusowej biżuterii z brylantami i akcesoriów skórzanych z ponad pięćdziesięcioletnim doświadczeniem. Oferuje on swoim klientom wyjątkowe bransoletki, w których łączy egzotyczne skóry, ze srebrem pokrytym złotem lub platyną. Wiele wzorów wysadzanych jest diamentami. Często w wyrobach marki pojawia się kształt czaszki.

 

 

To właśnie złowieszcza czaszka od StingHD stała się motywem przewodnim nowej odmiany X-TREM-1. Klatka tourbillonu została ozdobiona jej wizerunkiem. Zegarmistrzowie musieli opracować całkiem nową, by mogła na niej spocząć wykonana z aluminium i pokryta czarnym chromem trupia głowa. W jej oczodołach błyszczą dwa rubiny korespondujące z czerwoną skalą godzinową i minutową. Czerwone jest też logo marki i przeszycie paska ze skóry płaszczki. Pasek jest dziełem amerykańskich kaletników i doskonale komponuje się z całkowicie czarną kopertą z tytanu. Tegoroczny model różni się jeszcze jednym detalem od poprzednich - szafirowe rurki po bokach koperty zostały ozdobione metalowymi pierścieniami. Efektem jest bardzo surowy, laboratoryjny wygląd.

 

 

Każdy z ośmiu szczęśliwców, decydujących się na ten model, będzie miał okazję zaprojektować drugi pasek do swojego zegarka. Dodatkowo StingHD wykona bransoletkę odpowiadającą paskowi zaprojektowanemu przez klienta. Będzie ona ozdobiona czaszką, wysadzaną czarnymi diamentami, a jej oczodoły ozdobią rubiny. Ten awangardowy zestaw ma przypominać właścicielowi, że nie powinien marnować uciekającego nieubłaganie czasu. Zegarek skrywa jeszcze jedną tajemnicę - szafirowa tafla na środku koperty jest przejrzysta, ale wystarczy na nią chuchnąć, by ukazała się kolejna czaszka na tle skrzyżowanych piszczeli.

 

 

Aby wyróżnić się wśród znajomych, zainteresowani rebelianci i rockowcy biznesu, muszą przygotować bajońską sumę. Manufaktura Christophe Claret i zespół ze StingHD,  wyceniły swoje wspólne dzieło na 278 000 franków szwajcarskich. Oczywiście cena nie zawiera podatku VAT.

epos.info.pl

Adam Ciborek

Lubię kawę, książki i innowacje. Szczególnie te zegarkowe. Czekam,aż powstanie urządzenie,które pozwoli regulować względność czasu.
W świecie zegarków obracam się już od wielu lat. Pozwoliło mi to wyrobić sobie własne zdanie, które mam nadzieję, jest interesujące i pomocne dla innych.

Poprzedni

[Wideo]: Pięć lat Christophe Claret X-TREM 1

Następny

IWC Schaffhausen Ingenieur po przeglądzie - nowe modele na rok 2017!

Bądź na bieżąco, polub nas na Facebook.com

Dziękuję, już lubię tę stronę.

 

© 2017 Timeandwatches Polska. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Wykonanie: http://mizzo.pl/