1 Lutego 2017

Wywiad z Pawłem Biernackim - kierownikiem generalnym ds. zegarków w sieci Jubitom

Napisał: Bartosz Marciniak

Styczeń to wyjątkowy i pracowity czas dla branży zegarkowej z kilku powodów. Z jednej strony sklepy skrupulatnie przygotowują się do realizacji nowych celów, a producenci do zaprezentowania nowości na targach. Z drugiej zaś strony miesiąc ten to również idealny czas na refleksje oraz podsumowanie i wnikliwą analizę ubiegłego roku. Między innymi o tym porozmawiamy dziś z Pawłem Biernackim – kierownikiem generalnym ds. zegarków w sieci Jubitom [widoczny na zdjęciu od prawej strony].

 

 

Witam Pana serdecznie! Miniony rok to już historia, jednak aby planować przyszłość trzeba znać przeszłość. Jakim rokiem dla firmy Jubitom był rok 2016?

 

Paweł Biernacki: Bardzo wymagającym. W styczniu 2016 roku zakładaliśmy wzrost na zegarkach w okolicach 7 – 10%, przewidując jednak, że relokalizacja naszego flagowego salonu w Mokotowie potrwa 2 miesiące. Finalnie trwała, z niezależnych przyczyn, ponad 4! Mimo to udało nam się zmieścić w zakładanych widełkach wzrostu. Mowa oczywiście o samych zegarkach. W 2016 roku otworzyliśmy również dwa nowe „shop in shop'y” z Omegą. To bardzo umocniło nas w segmencie marek luksusowych na rynku. Nie ukrywamy, że ta droga rozwoju nas interesuje, ale to mozolna praca, wymagająca czasu i sporych nakładów finansowych.

 

Która z marek znajdujących się w waszej ofercie odnotowała największy wzrost w stosunku do ubiegłego roku?

 

PB: Największy wzrost odnotowała oczywiście Omega. Głównie dzięki podwojeniu ilości kolekcji, ale zadowoleni jesteśmy również z wyników pozostałych marek klasy premium, takich jak: Ulysse Nardin i Carl F. Bucherer. Zwłaszcza ten drugi brand to dla polskiego klienta nowość. Jednak systematycznie staramy się uświadamiać konsumentów, że za tym logo stoją innowacyjne rozwiązania zegarmistrzowskie, co daje nam doskonałą relację jakości do ceny. Z niższego segmentu powody do zadowolenia, jak co roku, daje nam marka Rado. W sprzedaży zegarków marki z Lengnau Jubitom ma zdecydowanie największy udział w kraju.

 

Na polskim rynku obecne są wyroby marek o doskonałej renomie oraz takie, które w kraju są zupełną nowością. Czy klienci decydują się na niszowe wyroby czy może preferują tylko te znane z reklam z gazet i telewizji?

 

PB: Dalej dominuje zasada „znane – lubiane”. Ale to nie powinno dziwić. Taka jest natura większości klientów. Jednak cieszy fakt, że portfolio polskich marek stale rośnie. Bogatsza staje się również wiedza konsumentów w materii rynku zegarkowego. Świadczy o tym coraz większa ilość zapytań o marki naprawdę niszowe. To napawa optymizmem, gdyż dowodzi, że w Polsce nadal jest miejsce do rozwoju kilku marek w różnych grupach cenowych.

 

Czy mógłby Pan zdradzić naszym czytelnikom o jakie niszowe marki dokładnie chodzi?

 

PB:  Słyszałem o zapytaniach o zegarki z portfolio takich marek, jak: Sinn, Steinhart oraz o marki, które trudno traktować jako niszowe, ale w Polsce są cały czas za takie uważane, jak chociażby Grand Seiko.

 

Czym, w Pana ocenie, kierują się polscy klienci przy wyborze zegarków?

 

PB: Kiedyś odbyłem bardzo interesującą rozmowę z dyrektorem finansowym marki Junghans, który twierdził, że - według ich badań - nad motywami zakupu zegarków przez klienta końcowego, aż 70% osób podało wygląd zegarka. I to się w dużej mierze potwierdza. Nie wiem, czy w naszych realiach jest to aż 70%, ale na pewno dla ponad połowy klientów design ma fundamentalne znaczenie. Oczywiście bardzo ważna jest renoma i prestiż danej maki, wypracowane zasłużenie przez osiągnięcia na rynku zegarkowym, albo poprzez sprawny marketing, bądź też działają obydwa te czynniki. Dodałbym do tego również modę. Nie zapominajmy, że na polskim rynku mamy już do wyboru ponad 80 marek z segmentu fashion i ich liczba stale rośnie. W tej grupie cały czas bardzo dobrze sprzedają się marki o skandynawskim rodowodzie, oparte na minimalistycznej formie oraz palecie spokojnych barw. Mocną pozycję na rynku ma również Michael Kors czy Guess.

 

Polski rynek to również bardzo ekskluzywne marki. Czy według Pana nasz rynek gotowy jest na przyjęcie naprawdę „wielkich firm” takich, jak: Patek Philippe, Richard Mille, F.P. Journe czy Laurent Ferrier?

 

PB: Dzięki prestiżowi, rozpoznawalności i skojarzeniom z najwyższej klasy czasomierzami Patek Philippe na pewno by się obronił na naszym rynku, w takim mieście jak Warszawa. Pytanie bardziej brzmi: czy Patek jest gotowy na Polskę? Co do reszty to mam poważne wątpliwości chociaż to wspaniałe marki, ale nie spodziewam się ich obecności w kraju nad Wisłą co najmniej przez najbliższe 5 lat.

 

Rozumiem. Skoro pokrótce porozmawialiśmy o przeszłości i sprawach bieżących to wypadałoby teraz zapytać o plany na przyszłość. Jakie plany na 2017 rok ma firma Jubitom?

 

PB: Właściciel Jubitomu, Pan Kazimierz Tomasiewicz zakłada, jak zawsze wzrost, i naszym zadaniem będzie go wypracować [śmiech]! W 2017 roku planujemy kolejne otwarcie salonu klasy Luxury. Będzie to już szósty tego typu salon, a 30 w ogóle. W 2016 roku otworzyliśmy taki salon w Posnanii, a w tym roku podobny projekt będziemy realizować we Wrocławiu. Bardzo możliwe, że nie będzie to jedyne otwarcie w tym roku. Co do pozostałych salonów to na pewno czeka je rewitalizacja.

 

Muszę przyznać , że wasza firma z roku na rok umacnia się coraz bardziej i powoli wyrasta na lidera w segmencie zegarków. To robi naprawdę wrażenie, tym bardziej jak spojrzymy na rok, w którym powstała. Czy w związku z tym planujecie dalszą ekspansję i wprowadzenie nowych marek do swojego portfolio?

 

PB: Zawsze należy być czujnym: analizować nastroje klientów, wyłapywać trendy, jak również i wykorzystywać nadarzające się okazje. Jesteśmy firmą, która dość otwarcie podchodzi do tematu budowy portfolio więc zakładam, że i ten rok nie będzie inny. Nie chcę zdradzać jednak szczegółów. Mogę tylko obiecać, że czytelnicy Time and Watches dowiedzą się o tym jako jedni z pierwszych.

 

Na przestrzeni ostatnich lat powstało w Polsce kilka mikro-brandów produkujących zegarki. Ich wyroby nie są obecne w waszej ofercie. Czym jest to spowodowane?

 

PB: Z prostego powodu: ten temat nie ma dla nas większego znaczenia. Nasza strategia idzie w innym kierunku. Nowe nie znaczy złe, ale rzeczywiście wartościowego produktu w tej grupie nie ma zbyt wiele. Jednak bardzo kibicuję zielonogórskiej Polporze, która śmiało może konkurować ze szwajcarskimi brandami jakością i oryginalnością formy.

 

Kilka dni temu zakończył się Międzynarodowy Salon Elitarnego Zegarmistrzostwa, w czasie którego marka Ulysse Nardin zaprezentowała wiele nowości. Których premierowych modeli możemy spodziewać się w ofercie salonów Jubitom? I jaki model wywarł na Panu największe wrażenie?

 

PB: Poza repetierami – wszystkie nowości będzie można podziwiać i zakupić w sieci Jubitom. Mam na myśli najciekawszych reprezentantów poszczególnych rodzin zegarkowych, a nie wszystkie referencje. Trzymam kciuki za największe komplikacje, jak Marine Tourbillon czy nowy Perpetual Calendar dedykowany „nadwornemu” zegarmistrzowi marki Ulysse Nardin – Ludwigowi Oeschlinowi. Niebywałe jest to, że po raz pierwszy w historii fani taj marki będą mogli nabyć zegarek z „wielką komplikacją”, jak tourbillon za 28 000 euro czy wieczny kalendarz już za niespełna 20 000 euro! To nie lada zaskoczenie tych targów. Nie mogłem oderwać też oczu od pięknego, limitowanego zaledwie w 35 sztukach modelu - Regatta Artemis Champleve, którego tarcza to prawdziwe arcydzieło rzadkiej sztuki emalierskiej. W dodatku model ten wyposażony jest w nowy in-housowy werk, który posiada funkcje odmierzania regatowego (countdown) oraz funkcję chronografu obsługiwane przez te same wskazówki. Wskazówka sekundowa poruszająca się, w zależności od potrzeby, zarówno do tyłu, jaki w przód zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Naturalnie Ulysse Nardin opatentował to rozwiązanie.

 

Na koniec mam dwa bardziej osobiste pytania. Od jak dawna związany jest Pan z branżą zegarków i jak rozpoczęła się ta przygoda? Czy może dla Pana to tylko praca?

 

 

PB: W 2009 roku zaczynałem jako szeregowy sprzedawca w Salonie Zegarmistrzowskim należącym do Pana Wojciecha Strojnego w Krakowie. Niedługo potem zostałem kierownikiem tej placówki. To była wspaniała przygoda, ciekawi ludzie i pierwsze zachłyśnięcie się tą pasjonującą branżą. Bardzo ciepło wspominam te chwile. W 2011 roku zasiliłem kadrę managerską prężnie rozwijającego się Jubitomu, który poszukiwał osoby do kierowania działem zegarków. To było wypłynięcie na głębokie wody, ale zarazem nabranie przysłowiowego „wiatru w żagle”. Nie wyobrażam sobie na tą chwilę przebranżowienia się i zaprzepaszczenia rzeczy, które udało się w tym czasie osiągnąć. Ta branża jest niezwykle wymagająca, ale zarazem pochłania człowieka w całości. Mam tą przyjemność, że praca daje mi dużo satysfakcji i zamierzam utrzymać ten stan rzeczy jak najdłużej.

 

I ostatnie już pytanie – jestem bardzo ciekawy, jak Pan odpowie na nie [śmiech]. Gdyby musiał Pan wybrać jeden zegarek na całe życie, jaki byłby to model i dlaczego właśnie ten?

 

 

PB: O ile w życiu osobistym preferuję monogamię to w zegarkach nie wyobrażam sobie bycia wiernym jednemu modelowi. To tak jakbym miał wybrać jedną koszulę lub garnitur po wsze czasy – nie jestem w stanie. To co zakładam na nadgarstek ma pasować do okazji czy współgrać z moim nastrojem. Dlatego wolę mieć w zanadrzu wiele rozwiązań.

 

No tak, to ma sens. W takim razie dziękuję Panu bardzo za rozmowę oraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Panu dalszych sukcesów zawodowych.

 

PB: Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego!

 

Bartosz Marciniak

Bartosz Marciniak

Moja przygoda z zegarkami rozpoczęła się już w szkole średniej, kiedy to na okienkach godzinowych spacerowałem po alejach galerii handlowej i spoglądałem z niedowierzaniem na gabloty wystawowe najlepszych salonów sprzedających owe przedmioty. Pierwsze moje pytanie pojawiające się gdzieś tam w głowie było: "Dlaczego zegarki potrafią kosztować majątek?" W celu nabycia wiedzy na ten temat trafiłem na forum KMZiZ gdzie zaraziłem się pasją, która z czasem przeistoczyła się w miłość


Nazwy własne firm, produktów, instytucji, a także ich znaki towarowe są własnością tychże firm, podobnie jak materiały graficzne i filmowe wykorzystane w serwisie Timeandwatches.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone © 2016 - 2018

Wykonanie: http://mizzo.pl