22 styczeń 2018

[SIHH 2018]: Ulysse Nardin Diver "Deep Dive" - pogromca głębin

Napisał: Adam Ciborek

Związek z oceanami i żeglugą dookoła świata to lwia część historii marki Ulysse Nardin. Jest ona chętnie wykorzystywana w nowych wyrobach i kampaniach marketingowych. Przykładem takich działań jest model Marine Torpilleur “Military”, który opisywałem kilka miesięcy temu - tutaj.

 

Podczas zakończonego już Salonu Elitarnego Zegarmistrzostwa 2018, marka z Le Locle pokazała kolejne modele odnoszące się do morskiego dziedzictwa. Z przyjemnością przedstawię jedną z nowości ujawnionych dopiero w trakcie genewskiej imprezy.

Nawigacja na powierzchni mórz jest głęboko zakorzeniona w przeszłości marki. Jednak zegarki do nurkowania są względnie nową gałęzią jej produkcji. Modele z serii Diver miały już wiele wcieleń. Dostępne były w wersji ze wskazaniem rezerwy naciągu lub chronografem. Ich koperty bywały stalowe, tytanowe albo pokryte wulkanizowaną gumą.

 

 

Wspólnym mianownikiem wszystkich współczesnych edycji były dwa elementy bransoletki lub paska opisane logo marki i duże, częściowo szkieletowane wskazówki. Inną wspólną cechą było do tej pory to, że żaden z modeli nie wyróżniał się niczym szczególnym. Nawet jeśli koperta była pokryta granatową gumą, to nadal pozostawała „klasyczna” - męska, solidna, jednak bez żadnego spektakularnego rozwiązania.

 

Dopiero gdy w czasie tegorocznych targów SIHH, Ulysse Nardin zaprezentowało model Diver “Deep Dive” pomyślałem, że takiego zegarka brakowało w portfolio tego producenta. Kto inny może pozwolić sobie na tak szalony projekt, jeśli nie twórcy kolekcji Freak i Royal Blue?

 

 

Nowość to śmiały zegarek sportowy. Jest trwały, bardzo funkcjonalny i ma w sobie doskonałe rozwiązania techniczne. Tak w skrócie można opisać nową, limitowaną edycję od Ulysse Nardin. Jej mocny charakter, olbrzymia wodoszczelność (choć nie największa na rynku) i nietypowa koperta sprawia, że w moich oczach to jeden z „superdiverów”.

 

Tym terminem określam zegarki o ogromnej wodoszczelności, futurystycznym kształcie, doprawione odrobiną szaleństwa. Inni przedstawiciele tej wymyślonej przeze mnie kategorii, to na przykład Eterna „KonTiki 1000m”, Girard-Perregaux „Sea Hawk” lub Seiko Marinemaster 600M (znane jako "Spring Drive Tuna") lub  1000M (współczesna wersja, znana jako „Emperor”).

 

 

Koperta Ulysse Nardin Diver “Deep Dive” powstała z tytanu. Ma średnicę 46 milimetrów i jest wodoszczelna do 1000 metrów. Tym, co wyróżnia ją z tłumu, jest zawór helowy w formie dodatkowej koronki przy godzinie 9 oraz potężna osłona koronki po prawej stronie koperty.

 

Koronka służąca do regulowania wskazań została przeniesiona w pobliże indeksu godziny 2. Co ciekawe, cała ta osłona może zostać zdjęta. Obecność zaworu helowego sprawia, że jest to pierwszy Ulysse Nardin, mogący brać udział w nurkowaniu technicznym. Obie koronki otrzymały akcenty w kolorze czerwonym.

 

 

Jednym z elementów odróżniających produkty Ulysse Nardin od konkurencji jest naniesiony na bok koperty numer seryjny zegarka. W edycji limitowanej “Deep Dive” jest wygrawerowany na prawym boku. Można go dojrzeć przez ażurowy fragment osłony koronki. Również i tu znalazł się czerwony akcent.

 

 

Obrotowy w jedną stronę pierścień lunety także różni się od propozycji konkurentów. Ma 12 wypustek, ułatwiających chwyt w rękawicach i jest częściowo wykończony granatową gumą, ozdobioną motywem fali. Pod szafirowym szkłem znaleźć można charakterystyczne wskazówki i powiększone indeksy godzinowe. Jedne i drugie elementy zostały pokryte substancją świecącą.

 

Granatową tarczę w paski zdobi kilkanaście rekinów głowomłotów. Ten narażony na wyginięcie gatunek pojawiał się już wcześniej w wyrobach marki. Jest on doskonałym nawigatorem, a producent deklaruje, że nowy „diver” to świetny przyrząd do nawigacji pod wodą. Przy indeksie godziny 4 znalazła się tarcza małego sekundnika. Jest biało-granatowa i ozdobiona czerwonym rekinem i napisem „Hammerhead Shark”. Wskazówka sekundowa ma ten sam kolor.

 

 

Pasek tradycyjnie już składa się z czterech gumowych elementów, rozdzielonych metalowymi wstawkami z logo Ulysse Nardin i informacją o edycji limitowanej. Ukryto w nim ciekawy system — pasek samoczynnie rozciąga się lub skraca. Dzięki temu zegarek pozostaje cały czas doskonale dopasowany do ręki podczas nurkowania. Do zapinania służy zapięcie bransoletowe. Dekiel ma medalion z jeszcze jednym rekinem, a do koperty przykręca się go za pomocą sześciu śrub. Patrząc na spód zegarka, można poczuć się jak podczas spotkania tête-à-tête z głowomłotem.

 

 

Jeśli powstałby kiedyś film o potworze kaijū, na przykład gigantycznym żółwiu pustoszącym w amoku Zurych, to dowódca grupy dzielnych Szwajcarów, odpierających atak monstrum miałby na ręku jeden z 300 egzemplarzy zegarka Ulysse Nardin Diver „Deep Dive”. To naprawdę luksusowy zegarek, zdolny znieść naprawdę wiele. To już wymierający gatunek, jednak bardzo interesujący.

Adam Ciborek

Lubię kawę, książki i innowacje. Szczególnie te zegarkowe. Czekam,aż powstanie urządzenie,które pozwoli regulować względność czasu.
W świecie zegarków obracam się już od wielu lat. Pozwoliło mi to wyrobić sobie własne zdanie, które mam nadzieję, jest interesujące i pomocne dla innych.

Poprzedni

[SIHH 2018]: Officine Panerai L’Astronomo Luminor 1950 Tourbillon Moon Phases Equation of Time GMT

Następny

Seiko Prospex Special Edition PADI SPB071J1 - kontynuacja współpracy

   Follow us on  ins

 

© 2018 Timeandwatches Polska. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Wykonanie: http://mizzo.pl/