fbpx
5 Grudnia 2019

Hands-on: Ball Engineer II Volcano

Napisał: Bartosz Marciniak

Bardzo długo biłem się z myślami, który zegarek z portfolio marki Ball wam tym razem przedstawić. Klasyczny, casualowy czy może znów sportowy? Ostatecznie wybór padł na Engineer Volcano II, który w moich oczach jest prawdziwą perełką w ofercie. Dlaczego tak właśnie uważam? Wszystkiego dowiecie się z poniższej lektury. Zapraszam!

 

Nie od dziś wiadomo, że marka Ball produkuje zegarki bardzo charakterystyczne. Cechą wspólną większości wyrobów jest ponadprzeciętna odporność na najtrudniejsze oraz najbardziej niekorzystne warunki, w jakich może znaleźć się właściciel wraz ze swoim czasomierzem.

 

 

Jak sugeruje slogan szwajcarskiego producenta -  „Accuracy Under Adverse Conditions” (z ang. „Dokładność w niekorzystnych warunkach”) -  zegarki projektowane są tak, by niezależnie od czynników zewnętrznych wskazywały czas z jak największą precyzją. To priorytet dla firmy.

 

Artykuł środek Ball
REKLAMA
 

Nie inaczej jest w przypadku tytułowego modelu, który powstał z myślą o przetrwaniu w środowisku wysokiego pola magnetycznego. Zastanawia Was pewnie słowo „Volcano” w nazwie produktu. Otóż w pobliżu wulkanu można oczekiwać niezwykle wysokiego odczytu wartości pola magnetycznego. Aby uniknąć jego negatywnego działania na pracę mechanizmu, zegarek wykonano z materiałów antymagnetycznych.

 

 

Koperta

 

Prezentowany model wyposażono w solidną kopertę wykonaną z opatentowanego kompozytu, który jest połączeniem mumetalu (stopu niklu i żelaza) oraz włókna węglowego. Materiał ma właściwości ekranujące pole magnetyczne do wartości rzędu 80 000 A/m. Posiada również zwiększoną odporność na zarysowania oraz wstrząsy.

 

 

Proces produkcji jest złożony. Warstwy mumetalu nakłada się na warstwy włókna węglowego, a następnie poddaje sprasowaniu. Dzięki temu zabiegowi powstaje trwały obiekt o charakterystycznym wzorze. 

 

Artykuł środek Ball
REKLAMA
 

Średnica koperty wynosi 45 mm, a grubość 12,4 mm. Na papierze zegarek zdaje się duży, ale spokojnie, nie taki diabeł straszny. Na ręce, dzięki ciemnej kolorystyce, Engineer Volcano II wydaje się mniejszy niż jest naprawdę, nawet pomimo wąskiej lunety. Dodatkowo świetnie układa się na nadgarstku za sprawą krótkich i dobrze wyprofilowanych uszu. 

 

Teraz parę słów na temat wagi koperty. Sądząc po zastosowanym materiale, można by spodziewać się bardzo lekkiej całości. Nic bardziej mylnego. Obudowa ma swoją wagę. Może nie aż taką jak w przypadku koperty ze stali, ale też nie przesadnie małą. Dla mnie wydaje się idealna. Osobiście lubię czuć, że mam zegarek na nadgarstku.

 

 

Rewers koperty jest bardzo atrakcyjny i wizualnie dopracowany. Oprócz kraju pochodzenia producent informuje o tym,  że czasomierz jest odporny na wstrząsy oraz wspomniane wcześniej pole magnetyczne. W centralnej części dekla umieszczono emblemat przedstawiający mężczyznę stojącego na wierzchołku góry. To postać Hervégo Barmasse’a, utalentowanego włoskiego alpinisty, który jest ambasadorem marki Ball. Dekiel mocowany jest  do korpusu koperty za pomocą pięciu śrubek.

  

Zakręcana koronka działa wyjątkowo płynnie. Widać, że każdy element Engineer Volcano II wykonano z wielką starannością i niczego nie pozostawiono przypadkowi. Dzięki wkręcanej koronce obudowa posiada wodoodporność na poziomie 100 m. Tu pewnie wiele osób odczuje niedosyt, ale nie jest to przecież czasomierz przeznaczony do nurkowania.

 

 

 

Tarcza

 

Prosta, czytelna i dopracowana. W sumie na tym można byłoby zakończyć, ale tego nie zrobię. Im dłużej na nią patrzę, tym więcej szczegółów dostrzegam. Przede wszystkim mój wzrok przykuwa wewnętrzny pierścień z minutowo-sekundową podziałką. Niby standardowy element, jednak osadzono go w taki sposób, że znajduje się znacznie wyżej aniżeli centralna część cyferblatu.

 

 

Tworzy to ciekawy efekt przestrzenny.  Pozostała  część tarczy to klasyka. Dwanaście indeksów godzinowych zestawiono z trzema wskazówkami oraz dwoma okienkami datownika. Z cyferblatu odczytamy aktualną godzinę, dzień miesiąca i tygodnia. Szara kolorystyka została urozmaicona czerwonymi akcentami. Dodatkowego uroku kompozycji nadaje subtelny szlif słoneczny.

 

Artykuł środek Ball
REKLAMA
 

Fasetowane indeksy, a także wskazówki, zostały wyposażone w mikro-rurki wypełnione gazem trytowym (H₃), który stanowi doskonałe źródło światła, niewymagające wcześniejszego naświetlania. Żywotność tego izotopu przewidziano na około 25 lat. Substancja jest o tyle ciekawa, że zaczyna być mocno widoczna dopiero w momencie, kiedy znajdziemy się w mroku. Po kilku chwilach gaz inicjuje intensywne imitowanie światła w dwóch kolorach, zielonym i żółtym. 

 

 

Cóż jeszcze można napisać o tarczy? Do gustu przypadł mi zdecydowany kształt wskazówek godzinowej oraz minutowej. Wskazówka sekundowa różni się od nich nie tylko odmiennym charakterem, ale również kolorem. Na jej zakończeniu widoczny jest logotyp marki Ball. 

 

Zbierając wszystkie szczegóły w całość, otrzymujemy ładny dla oka obraz, co chyba najważniejsze. Przecież to właśnie na tarczę spoglądamy najczęściej. Z odczytem wskazań nie ma najmniejszego problemu, szczególnie w ciemności. Wszystko jest tak, jak powinno być. 

 

 

 

 

Mechanizm

 

Producent zastosował mechanizm z automatycznym naciągiem sprężyny napędowej o oznaczeniu BALL RR1102-C. Za tą nazwą niestety nie kryje się manufakturowa jednostka. Kaliber pochodzi od zewnętrznego dostawcy. Za bazę posłużyła Eta 2836-2, która legitymuje się 38-godzinną rezerwą chodu i działa z częstotliwością 4 Hz. Pomimo wykorzystania mechanizmu innego producenta, Ball zadbał o jego wykończenie oraz dokładność. Werk uzyskał certyfikat chronometru COSC, który potwierdza precyzję wskazań. Wahnik zdobią pasy genewskie. 

  

 

 

Pasek

 

Ciekawie zaprojektowaną kopertę zestawiono z gumowym paskiem zapinanym tradycyjną klamrą. Jego jakość jest naprawdę pierwszorzędna. Po pierwsze pasek jest gruby. Po drugie posiada ciekawe cięcia imitujące szlify oraz tłoczenia m.in. z nazwą firmy. Po trzecie jest aromatyzowany i pachnie wanilią. Stalowe zapięcie ma interesujący i złożony kształt. Na jego powierzchni wygrawerowano logo producenta.

 

 

Dzięki tak dobranemu i wykonanemu paskowi, noszenie na nadgarstku tytułowego bohatera niesie za sobą wiele radości. Jest naprawdę bardzo komfortowo. Dodatkowo można mieć pewność, że pasek wytrzyma trudy codziennego życia. 

 

 

 

Wrażenia

 

Nie mogą być inne jak tylko wyśmienite. Naprawdę. Zegarek wygląda bardzo oryginalnie ze względu na materiały zastosowane do wykonania koperty. Ciemna kolorystyka jest dla mnie ogromnym plusem i chyba uzasadniona. Nie wyobrażam sobie tej koperty w towarzystwie jasnych barw.

 

 

Jakość oraz spasowanie stoją na wysokim poziomie. Nie ma się do czego przyczepić, nawet gdyby się bardzo chciało. Zdaję sobie sprawę, że  możecie zupełnie inaczej odbierać opisywany wyrób. Wstrzymałbym się jednak z ostatecznym werdyktem do czasu oceny organoleptycznej tego czasomierza. Jeśli o mnie chodzi, miałem okazję spędzić wiele czasu z Engineer Volcano II i jestem naprawdę oczarowany jakością wykonania. 

 

Artykuł środek Ball
REKLAMA

 

Jako zaletę wymieniłbym również uniwersalność. Zegarek nie jest typowym przedstawicielem świata sportu. Uważam, że doskonale pasuje do luźnego, jak i bardziej formalnego stroju. Wiadomo, że do smokingu się kompletnie nie nadaje, ale już sportowa marynarka czy casualowa koszula nie będą mu straszne.

 

 

Pewnie jesteście ciekawi ceny. Za Ball Engineer Volcano II przyjdzie zapłacić 14 650 zł. Cena jest naprawdę atrakcyjna. Mamy czasomierz antymagnetyczny oraz wstrząsoodporny, obudowę wykonaną z włókna węglowego i  mumetalu, do tego mechanizm z certyfikatem COSC oraz pałeczki z trytem. Mało? Nie sądzę. Za tę kwotę otrzymujemy naprawdę sporo. Wydaje mi się, że trudno będzie znaleźć szwajcarski produkt o podobnej specyfikacji w tym przedziale cenowym.

 

Link sponsorowany:

Odkryj kolekcję zegarków BALL w sklepie ZEGAREK.NET 

Bartosz Marciniak

Bartosz Marciniak

Moja przygoda z zegarkami rozpoczęła się już w szkole średniej, kiedy to na okienkach godzinowych spacerowałem po alejach galerii handlowej i spoglądałem z niedowierzaniem na gabloty wystawowe najlepszych salonów sprzedających owe przedmioty. Pierwsze moje pytanie pojawiające się gdzieś tam w głowie było: "Dlaczego zegarki potrafią kosztować majątek?" W celu nabycia wiedzy na ten temat trafiłem na forum KMZiZ gdzie zaraziłem się pasją, która z czasem przeistoczyła się w miłość

ins Instagram


Nazwy własne firm, produktów, instytucji, a także ich znaki towarowe są własnością tychże firm, podobnie jak materiały graficzne i filmowe wykorzystane w serwisie Timeandwatches.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone © 2016 - 2019

Wykonanie: http://mizzo.pl