15 Października 2018

Hands-on: Ball Engineer II Magneto S

Napisał: Bartosz Marciniak

Szwajcarski producent Ball słynie przede wszystkim z wytwarzania zegarków technicznych, przeznaczonych nierzadko do zadań specjalnych, ale nie tylko. W aktualnym portfolio możemy znaleźć również modele bardziej klasyczne oraz takie, które będą stanowić idealne podkreślenie codziennej kreacji.

 

Osobiście jestem wielkim fanem tejże właśnie marki, dlatego dziś postanowiłem przybliżyć Wam bardzo niezwykły czasomierz. Niezwykły, ponieważ z pewnym rozwiązaniem, o którym później słów kilka, spotkałem się właśnie po raz pierwszy w życiu biorąc do ręki model Engineer II Magneto S.

 

 

Jako że jest to typowy „Hands-On”, nie będę zbytnio rozwodził się nad historią, jak i samą marką, tylko przejdę od razu do meritum sprawy, czyli tytułowego bohatera. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o początkach firmy, zachęcam do zapoznania się z ów tekstem — link oraz artykułem, który ukazał się na łamach magazynu Zegarki Club. Periodyk możecie bezpłatnie pobrać — stąd.

 

 

Engineer II Magneto S

 

Premiera Engineer II Magneto S odbyła się cztery lata temu i niestety przeszła bez większego echa w naszym kraju. W sumie nie ma co się dziwić, dopiero od tego roku wyroby producenta z La Chaux-de-Fonds są dostępne w Polsce. Wcześniej tylko zagorzali fani zegarmistrzostwa wiedzieli o istnieniu tej zacnej firmy.

 

 

Jednak globalnie zegarek wyprodukowany przez Ball’a wzbudził spore zainteresowanie ze względu na innowacyjne rozwiązanie A-PROOF®, zabezpieczające mechanizm przed negatywnym działaniem pola magnetycznego. Zanim przejdziemy do tej przysłowiowej „wisienki na torcie”, pozwolę sobie najpierw opisać design prezentowanego zegarka.

 

 

Jaki jest Engineer II Magneto S każdy widzi, ale dopiero bliższe obcowanie z nim umożliwia scharakteryzowanie, jakim jest naprawdę zegarkiem. Na pewno to bardzo charakterystyczny i niesztampowy produkt, którego jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Zaznaczam, że jest to produkt z tzw. średniej półki cenowej.

 

 

Tarcza zegarka jest wyjątkowo czytelna i minimalistyczna, jednak w żadnym wypadku nudna. Przeciwnie, wszystko zostało idealnie wyważone. Wewnętrzny pierścień ze skalą minutową „otula” niżej osadzoną główną część cyferblatu. Dzięki takiemu zabiegowi osiągnięto efekt głębi. Białe liternictwo oraz czarny kolor „twarzy” czasomierza zapewniają mocny kontrast.

 

 

Na tarczy znajdziemy dwanaście mikro-rurek wypełnionych gazem H3, pełniących funkcję indeksów godzinowych. Pod tym enigmatycznym oznaczeniem skrywa się nic innego jak gaz trytowy — źródło emitujące stałe światło. Co najważniejsze nie jest wymagane naświetlanie jak przy zwykłej masie fluorescencyjnej. Żywotność gazu przewidziano na 25 lat. Po tym czasie najprawdopodobniej będzie trzeba oddać zegarek do serwisu w celu wymiany rurek na nowe.

 

 

Tym, co bardzo przypadło mi do gustu, jest chropowata faktura tarczy. Wygląda to naprawdę ciekawie i nadaje niepowtarzalnego charakteru. Niby nic, a jednak sporo.

 

 

Oprócz indeksów godzinowych oraz wspomnianego wyżej wewnętrznego pierścienia, na cyferblacie odnajdziemy datownik usytuowany na godzinie 3, oraz trzy wskazówki: godzinową, minutową i sekundową. Dwie pierwsze mają niemalże bliźniaczy kształt, różna jest tylko długość. Zakończone są ażurowanym trójkątnym grotem, a ich środkową część wypełniono również mikro-rurkami z gazem H3.

 

Artykuł środek Epos
REKLAMA

 

Sekundowa z kolei posiada na dolnym zakończeniu logotyp marki, a w środkowej części mały prostokąt utworzony również w technologii Night Reading Evolution. Dodatkowo owa wskazówka ładnie odcina się na tle pozostałych dzięki ciemnozielonej barwie. Ta sama zieleń widoczna jest również na dolnej krawędzi pierścienia. Uważam, że detale naprawdę dopracowywano godzinami, bo jest więcej aniżeli poprawnie.

 

 

Całość zamknięto w stalowej kopercie o średnicy 42 mm i grubości 12,9 mm. Zgrabne kształty koperty zapewniają poprawne układanie się zegarka na nadgarstku. Co ważne, Engineer II Magneto S mogą z powodzeniem użytkować osoby o dość szczupłych przegubach, jak moje (17,3 cm). Taki stan zapewniają dwie rzeczy. Dobrze wyprofilowane uszy obudowy oraz wspomniana wyżej głębia tarczy, która moim zdaniem optycznie pomniejsza zegarek.

 

 

Koperta łączy w sobie elementy zarówno polerowane, jak i szczotkowane. Zapewnia to różnorodność oraz ciekawe kontrasty. Tak więc profil obudowy wypolerowano na wysoki połysk, a uszy od góry i od spodu poddano procesowi matowienia. Obrotowy pierścień, poruszający się w dwóch kierunkach, ładnie się mieni, odbijając światło. Do tego jest karbowany. Stalową część dekla wypiaskowano, uzyskując tym samym chropowatą strukturę, a wygrawerowane napisy z kolei ładnie połyskują.

 

 

Sam dekiel jest transparentny i mocowany do korpusu koperty za pomocą sześciu śrubek. Zakręcana koronka działa bardzo lekko i precyzyjnie. Zapewnia ona wodoszczelność na poziomie 100 metrów.

 

 

A-PROOF® 

 

Największą atrakcję stanowi opatentowany przez firmę system A-PROOF®. Cóż to takiego? To rewolucyjne podejście do ochrony mechanizmu przed negatywnym wpływem pola magnetycznego. Patent opiera się na najnowszych osiągnięciach zarówno w zakresie materiałów, jak i samej konstrukcji.

 

 

W uproszczeniu w kopercie umieszczono specjalną rozwijaną i zwijaną „osłonę”, wykonaną z mumetalu. Jest to kombinacja stopu żelaza i niklu z niewielką domieszką miedzi oraz molibdenu. Kiedy właściciel zegarka znajdzie się w miejscu, w którym panuje wysokie pole magnetyczne, wystarczy, że zacznie kręcić obrotowym pierścieniem, a wspomniana „osłona” zamknie się i będzie chronić mechanizm do wartości 80 000 A / m.

 

 

Dzięki temu rozwiązaniu pole magnetyczne nie będzie miało negatywnego wpływu na dokładność chodu werku. Aby nie ściągać zegarka z nadgarstka, a mieć pewność czy „osłona” jest zamknięta czy też otwarta, projektanci wycięli w kopercie niewielkie okienko, koło koronki, które sygnalizuje, w jakiej obecnie pozycji znajduje się „osłona” antymagnetyczna.

 

 

Bijące serce Magneto S stanowi kaliber RR1103-CSL z automatycznym naciągiem, certyfikatem COSC oraz opatentowanym systemem antywstrząsowym SpringLOCK®. Rozwiązanie polega na tym, że włos balansu umieszcza się w specjalnej klatce, która ogranicza ryzyko jego splątania czy zniekształcenia się podczas upadku. Ten patent redukuje działanie wstrząsów o około 66%. W przypadku nieoczekiwanego uderzenia bądź upadku włos balansu nie ulega uszkodzeniu. Rezerwa chodu wynosi około 40 godzin.

 

 

Jeśli chodzi o wykończenie mechanizmu, to jest prosto i elegancko. Pasy genewskie, różnego rodzaju szlify czy niebieskie śrubki to już standard w przypadku tej firmy. Ładnie, ale bez zbędnego przepychu. W końcu nie zawsze więcej oznacza lepiej.

 

 

Tytułowy model dostarczany jest na bardzo wygodnym czarnym pasku, wykonanym z tkaniny Cordura — to bardzo wytrzymały materiał. Od spodu pasek podszyto gładką skórą. Klasyczne zapięcie na sprzączkę wieńczy dzieło. Podczas użytkowania nie zaznałem żadnego dyskomfortu. Czasomierz na takim pasku nosi się bardzo przyjemnie.

 

 

Podsumowując, Ball Engineer II Magneto S to genialny i niepowtarzalny zegarek z masą ciekawych rozwiązań. Zabezpieczony przed polem magnetycznym oraz wstrząsami model, to świetna propozycja dla inżynierów, osób aktywnych oraz wszystkich tych, którzy pragną posiadać unikatowy produkt o wysokiej jakości.

 

 

Cena, jaką przyjdzie uiścić w kasie to 13 430 zł. Myślę, że ciężko będzie w tej kwocie znaleźć produkt z podobnymi parametrami technicznymi o tak niebanalnym wyglądzie.

Bartosz Marciniak

Bartosz Marciniak

Moja przygoda z zegarkami rozpoczęła się już w szkole średniej, kiedy to na okienkach godzinowych spacerowałem po alejach galerii handlowej i spoglądałem z niedowierzaniem na gabloty wystawowe najlepszych salonów sprzedających owe przedmioty. Pierwsze moje pytanie pojawiające się gdzieś tam w głowie było: "Dlaczego zegarki potrafią kosztować majątek?" W celu nabycia wiedzy na ten temat trafiłem na forum KMZiZ gdzie zaraziłem się pasją, która z czasem przeistoczyła się w miłość

ins Instagram


Nazwy własne firm, produktów, instytucji, a także ich znaki towarowe są własnością tychże firm, podobnie jak materiały graficzne i filmowe wykorzystane w serwisie Timeandwatches.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone © 2016 - 2018

Wykonanie: http://mizzo.pl