16 luty 2017

Breitling Avenger Hurricane 12H - odświeżony model

Napisał: Bartosz Marciniak

Gdybym miał wskazać bez żadnego wachania firmę, która w ostatnim czasie odnotowała niesamowity postęp, i zaczęła podążać w bardzo dobrym kierunku, byłaby to firma Breitling. Po pierwsze marka postawiła na rozwój technologiczny, poszerzanie portfolio in-housowych mechanizmów oraz nieprzytłaczający marketing. Po drugie wraz z umocnieniem swojej pozycji na rynku, firma nie podwyższyła cen w drastyczny sposób.

Ostatnio, na łamach naszego portalu, pisałem o nowym dziecku, modelu – Colt Skyracer. Dziś postanowiłem przybliżyć kolejną nowość spod szyldu uskrzydlonej literki B. Jest nią model - Avenger Hurricane 12H. W 2016 roku producent zadebiutował z nowym modelem Avenger, którego wyposażono w 24 godzinny system wskazywania czasu oraz ultra lekką kopertę wykonaną z materiału – Breitlight®, o średnicy 50 mm! Tak, to bardzo duży i masywny zegarek. Jednak urody nie można mu odmówić.

 

 

Pewnie wielu fanów marki wierzyło, że w tym roku kolejna odsłona modelu przyniesie zmiany np. w postaci pomniejszonej średnicy obudowy. Owszem zmiany nastąpiły, jednak nie dotyczą wymiarów koperty. W dalszym ciągu mamy do czynienia z pięćdziesięcioma milimetrami lekkiego polimeru. Naprawdę szkoda, bo tylko osoby o potężnym nadgarstku będą mogły sobie pozwolić na użytkowanie tego wspaniałego zegarka.

 

 

Zatem o jakich zmianach mówimy? Przede wszystkim producent postanowił zmienić system wykazywania aktualnego czasu z 24 godzinnego na 12 godzinny. Układ traczy pozostał niezmieniony. Cyferblat jest wzbogacony o trzy dodatkowe totalizatory rozmieszczone w układzie 3-6-9. Tradycyjnie na godzinie 9 mamy mały sekundnik, na 6 - licznik godzinowy, a na 3 - minutowy. Ostatnie dwa należą do funkcji stopera. Okienko datownika spoczywa pomiędzy godziną piątą, a czwartą.

 

 

Tym razem do wyboru mamy dwa warianty kolorystyczne tarczy. Pierwszy z nich to dokładnie ten sam, jak w przypadku starszego brata. Czarna tracza z białymi cyframi arabskimi, przyozdobiona niewielką ilością żółtych akcentów dla kontrastu. Drugi wariant jest bardziej awangardowy i zarezerwowany dla osób lubiących się w jaskrawych kolorach, bowiem cała tarcza została utrzymana w żółtej kolorystyce z czerwonymi akcentami. Kolor cyfr pozostał taki sam. Ja wybieram zdecydowanie pierwszą opcję. Wskazówki oraz cyfry zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Układ wskazań zabezpieczono grubym, szafirowym szkłem z obustronną powłoka antyrefleksyjną.

 

 

Jak wspominałem wcześniej koperta posiada tą samą średnicę wynoszącą 50 mm. Natomiast grubość to 16,97 mm. Pomimo olbrzymich wymiarów obudowa jest lekka z racji zastosowanego materiału – Breitlight®. Dla krótkiego przypomnienia jest to specjalny polimer wzbogacony o włókna kompozytowe, które zapewniają odpowiednią twardość i sztywność. Dodatkowo owe tworzywo ma charakterystyczną, cętkowaną fakturę – wygląda to bardzo ciekawie. Koperta posiada 100 metrową klasę wodoszczelności i zakręcaną koronkę. Przyciski od stopera oraz koronka, posiadają specjalny uchwyt antypoślizgowy, zapewniający optymalną obsługę nawet w rękawicach.

 

 

Dekiel zamocowany został za pomocą śrubek. To bardzo bezpieczne rozwiązanie. Obudowa wyposażona jest również w jednokierunkowy obrotowy pierścień z wygrawerowaną minutową skalą. Okrągły indeks umieszczony na godzinie 12 dodaje smaczku i ładnie świeci w nocy.

 

Bijącym sercem zegarka jest manufakturowy kaliber - Breitling 01, „uzbrojony” w funkcję stopera, automatyczny naciąg, koło kolumnowe oraz szereg nowatorskich rozwiązań (myślę, że to temat na osobny artykuł, więc wrócimy jeszcze do tematu „B01”). Mechanizm legitymuje się 70 godzinną rezerwą chodu i pracuje z częstotliwością 4Hz. Jego części ruchome są łożyskowane za pomocą 47 kamieni syntetycznych. Oczywiście werk jest bardzo precyzyjny i posiada certyfikat chronometru COSC. Naprawdę wielki szacunek należy się tej marce za to jak podchodzi do produkcji i testów mechanizmów.

 

 

Tytułowy model dostępny jest w wersji na eksluzywnym pasku, który łączy w sobie komfort i solidność. Od wewnętrznej strony mamy wysokogatunkowy żółty kauczuk, a od zewnętrznej antracytowy, wojskowy materiał tekstylny – producent zapewnia, że jest on bardzo wytrzymały. Zapięcie jest zatrzaskowe.

 

  

Avenger Hurricane 12H to delikatnie odmieniona wersja poprzednika. Na plus jest poszerzenie oferty o nowy wariant kolorystyczny. Na minus brak dostosowania rozmiaru koperty dla osób z mniejszymi nadgarstkami. I jeszcze jedno, zegarek był o wiele bardziej rasowy z systemem wojskowym ( 24 godzinnym). Cena prezentowanego modelu wynosi około 8900 $.

Bartosz Marciniak

Bartosz Marciniak

 

Moja przygoda z zegarkami rozpoczęła się już w szkole średniej, kiedy to na okienkach godzinowych spacerowałem po alejach galerii handlowej i spoglądałem z niedowierzaniem na gabloty wystawowe najlepszych salonów sprzedających owe przedmioty. Pierwsze moje pytanie pojawiające się gdzieś tam w głowie było: "Dlaczego zegarki potrafią kosztować majątek?" W celu nabycia wiedzy na ten temat trafiłem na forum KMZiZ gdzie zaraziłem się pasją, która z czasem przeistoczyła się w miłość

Poprzedni

Jaeger-LeCoultre Master Control - nowe modele na 25 lecie kolekcji

Następny

Casio Edifice EQB-600 - smartwatch dla podróżujących

   Follow us on  ins

 

© 2018 Timeandwatches Polska. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Wykonanie: http://mizzo.pl/