18 czerwiec 2018

Urwerk UR-105 CT Kryptonite - zegarek rodem z kosmosu!

Napisał: Adam Ciborek

Kilka niepowtarzalnych cech wyróżnia „kosmiczne” wyroby zespołu, na którego czele stoi duet Baumgartner i Frei. Między innymi prezentacja aktualnej godziny za pomocą satelit podróżujących po swoich orbitach jest czymś zupełnie wyjątkowym. Niepowtarzalne kształty kopert i koronek umieszczonych przy godzinie 12, to tylko niektóre nowatorskie pomysły z laboratorium Urwerk.

  

Ostatni model, który rozszerza portfolio, otrzymał oznaczenie UR-105 CT Kryptonite. Nazwa jest intrygująca. Zaczerpnięto ją z komiksów DC Comics, opowiadających przygody Supermana. Świecący na zielono, radioaktywny pierwiastek kryptonit, był jedyną słabością bohatera. Najnowszy UR-105 ma indeksy godzinowe i skalę minutową pokrytą hojną aplikacją z substancji SuperLumiNova o zielonej emisji światła.

 

 

Jednak inspiracje do stworzenia tego zegarka sięgają znacznie dalej w przeszłość, bo aż do siedemnastowiecznych Włoch. Współzałożyciel marki — Felix Baumgartner — był zauroczony legendą, którą usłyszał od taty. Jego ojciec był zegarmistrzem, zajmującym się naprawą i restauracją historycznych zegarów. Pewnego razu do jego warsztatu trafił ciekawy okaz — jeden z zegarów braci Campani. Felix dowiedział się wtedy, że ten i podobne zegary były konstruowane tak, by można było odczytać godzinę w ciemnościach.

 

 

Włoscy konstruktorzy zrezygnowali ze wskazówek. Godzina była prezentowana w okienku, na podróżujących dyskach. Ich mechanizmy były cichsze niż zwykłe, a także pozbawione funkcji bicia. Tym, co sprawiało, że wskazania były czytelne nawet w ciemności były świece lub lampy oliwne wtykane w specjalny uchwyt. Niestety, szafy skrywające mechanizm były wykonane w dużej mierze z drewna. Łatwo się domyślić jaki los spotkał większość z nich, skoro stawiano na nich źródło żywego ognia.

 

 

Wedle legendy, osobą, która jako pierwsza złożyła zamówienie na taki wyrób, był ówcześnie sprawujący urząd Papież. Zegar miał dawać możliwość sprawdzenia godziny w czasie nocnej modlitwy, a jego mechanizm być na tyle cichy, aby nie zakłócać snu Ekscelencji. 

 

Jednym z podstawowych wymogów, jakie od lat stawiają sobie specjaliści od awangardy - Baumgartner i Frei — jest to, by ich zegarki były czytelne po zmroku. Łatwo się o tym przekonać — wystarczy „naładować” substancję luminescencyjną i zgasić światło. Główny projektant — pan Frei, uważa, że było ciekawym wyzwaniem projektowanie zegarka mogącego spełniać papieskie wymogi sprzed wieków.

 

 

Designer zwraca też uwagę na kontrast, jaki powstaje między czarną, matową kopertą, a intensywną emisją substancji świecącej. Obudowa powstała z tytanu pokrytego AlTiN (skrót od aluminium titanium nitride — azotek tytanu glinu). Jest to konstrukcja typu „hunter” (z ang.: łowca) - ma ona klapkę częściowo przesłaniającą szafirowe szkło i poruszające się pod nim trzy satelity. Ma szerokość 39,5 milimetra, wysokość 53 milimetrów i grubość 17,8 milimetra.

 

Całość nadaje się raczej na wycieczkę na orbitę okołoziemską niż na plażę — wodoszczelność określono na skromne 3 ATM. Tak jak we wcześniejszych kreacjach, tak i tu pojawiają się echa stylistyki Art Deco — w symetrycznych, geometrycznych kształtach i kątach. Brak ornamentów pozwolił zachować czystość i stylistyczną spójność. Pan Frei wzorował się na nowojorskich drapaczach chmur — Empire State Building, budynkach Chryslera i Comcast’u. Chciał jednak przenieść projekt do bardziej mrocznej rzeczywistości miasta Gotham — ojczyzny innego bohatera — Batmana, również znanego z komiksów DC Comics. To dlatego całość jest czarna.

 

 

Sercem tego zegarka, jak łatwo się domyślić, jest autorski kaliber. Mechanizm UR5.03 opracowano wewnątrz manufaktury, bo tylko w ten sposób można było zmaterializować wizję założycieli. Werk ma moduł automatycznego naciągu, którego wydajność można regulować za pomocą dźwigni na spodzie. W jego wnętrzu zastosowano 52 kamienie łożyskujące. Częstotliwość jego pracy to 4 Hz, a rezerwa chodu to około 48 godzin. Wykończenia powierzchni mechanizmu powstały w kilku technikach — są zarówno piaskowane, perłowane, jak i szczotkowane.

 

 

Prezentuje on godziny i minuty, wykorzystując satelity krążące po swoich orbitach. Upływające zaś sekundy zwizualizowano za pomocą dysku z cyfrowymi oznaczeniami. Producent zadbał też o to, by na „tarczy” umieścić wskaźnik rezerwy naciągu. Jak prezentowany jest czas opisałem dokładniej w jednym z wcześniejszych artykułów. Można go przeczytać - tutaj

 

Najnowsza kreacja jest wyceniona na 65 000 franków szwajcarskich. Po przeliczeniu po aktualnym kursie CHF, bez uwzględnienia lokalnych podatków, daje to przeszło 240 000 złotych.

 

 

Wysoka cena, mała roczna produkcja i futurystyczny design czerpiący z Art Déco to niepowtarzalne cechy propozycji od Urwerk. Marka ma wielu oddanych i odpowiednio zamożnych fanów, którzy chętnie sięgną po UR-105 CT w wariancie „Kryptonite”. Całe szczęście, że w jego wnętrzu nie zastosowano promieniotwórczego pierwiastka.

Adam Ciborek

Lubię kawę, książki i innowacje. Szczególnie te zegarkowe. Czekam,aż powstanie urządzenie,które pozwoli regulować względność czasu.
W świecie zegarków obracam się już od wielu lat. Pozwoliło mi to wyrobić sobie własne zdanie, które mam nadzieję, jest interesujące i pomocne dla innych.

Poprzedni

IWC Schaffhuasen Portugieser Yacht Club Chronograph - idealny na lato!

Następny

Baume et Mercier Classima - elegancki zegarek dla niej i dla niego

   Follow us on  ins

 

© 2018 Timeandwatches Polska. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Wykonanie: http://mizzo.pl/