9 Października 2018

Ulysse Nardin Diver Chronometer - nowy "nurek" w portfolio marki

Napisał: Adam Ciborek

Reklama jest dźwignią handlu — ten truizm zna chyba każdy. Marketingowcy, drobni przedsiębiorcy i trendsetterzy prześcigają się i proponują coraz dziwniejsze formy reklamy. Myślałem, że nic mnie nie zaskoczy. Aż zupełnie przypadkiem zobaczyłem reklamę ośrodka wczasowego nad polskim morzem, korzystającą z wizerunku nieżyjącego amerykańskiego rapera. 

 

Idąc tym tropem, oficjalnie zgłaszam swoją propozycję na reklamę nowości od Ulysse Nardin - „Ulysse Nardin Diver Chronometer — sprawdzony przez Posejdona”. Muszę nad tym jeszcze popracować, ale myślę, że to dobry kierunek.

 

 

Najnowsze modele z podwodnej rodziny - Diver Chronometer, o numerach referencyjnych 1183-170 i 1185-170, zastąpią oferowane jeszcze modele z referencjami zaczynającymi się od 263-10. Zmiana pierwszej liczby z trzy na czterocyfrową wskazuje na zastosowanie manufakturowego mechanizmu.

 

Aerowatch
REKLAMA

 

Do tej pory werki własnej konstrukcji pojawiły się w modelu z komplikacją stopera — przykładowy model z tej rodziny opisywałem - tutaj. Inny wyposażony we własny werk, a jednocześnie najbardziej wodoszczelny wyrób marki — Deep Dive, opisałem - tutaj. Od teraz, nabywcy podstawowego modelu skorzystają z autorskich rozwiązań Ulysse Nardin. Marka przedstawiła cztery warianty, różniące się od siebie kolorystyką i materiałami. Dwa z zaprezentowanych są limitowane.

 

 

Przy pierwszym spojrzeniu, zegarek może wydawać się niemal identyczny z tym oferowanym do tej pory. Jednak zmian jest bardzo dużo. Wypełniony gumą pierścień do nurkowania jest teraz wklęsły. W przeszłości były na nim opisane minuty 20-30-40-50, obecnie zaznaczono piętnastominutowe interwały (0-15-30-45). Zmieniono także chwyt — poprzednio miał kształt przypominający zęby piły tarczowej, aktualnie ma dwanaście prostych wypustek, co ułatwia jego obsługę.

 

 

Tarcze otrzymały ziarnistą fakturę, w miejsce drobnych fal. Różnią się wszystkie wskazówki, a indeksy godzinowe mają prostszy fason. Oczywiście są one wypełnione substancją luminescencyjną. Wskaźnik rezerwy naciągu ma skalę w formie białych linii, zamiast srebrnego pierścienia. Odświeżone logo producenta znalazło się tuż obok indeksu godziny 9, a informacja o rodzaju mechanizmu i wodoszczelności obok 3.

Nowy pasek ma jeden tytanowy element ozdobny i zapinany jest klasyczną sprzączką. Starsze modele miały motylkowe zapięcia, a pasek trzeba było regulować odcinając przeznaczone do tego segmenty. Nowe rozwiązanie pozwala łatwo dopasować długość paska, by dało się go zapiąć na stroju do nurkowania. Wolny koniec przekłada się przez dwie szlufki.

 

 

W najtańszym modelu stal szlachetną zastąpił znacznie lżejszy tytan. To materiał, który przez pewien czas nie był dostępny w wyrobach z Le Locle. Dekiel jest przejrzysty i pozwala obejrzeć atrakcyjnie wykończony mechanizm. Średnica pozostała niezmieniona — wynosi 44 milimetry. Wodoszczelność określono na 300 metrów — dzięki temu, nowy Diver może być towarzyszem przygód w głębinach.

Podobnie jak w poprzedniej, stalowej edycji, można wybrać wariant czarny lub niebieski. W tych zegarkach kolor tarczy powtórzony jest w pierścieniu lunety oraz gumowym pasku. Na chwilę obecną, nie ma informacji czy dostępna będzie bransoletka.

 

 

Pierwszy z limitowanych modeli to zupełna nowość w kwestii kolorystyki. Edycja specjalna The Great White poświęcona jest Żarłaczowi Białemu, jedynemu współcześnie żyjącemu rekinowi spokrewnionemu z prehistorycznymi Megalodonami. Ci drapieżnicy doskonale wpisują się w filozofię marki — są królami oceanów, a związki Ulysse Nardin z morską przygodą sięgają początków istnienia firmy.

 

 

Ten, limitowany do 300 egzemplarzy model, ma szarą tarczę, biały bezel i taki sam pasek. To kolory prawdziwego rekina, który w ten sposób ukrywa się przed ofiarą. Od góry jest szary, co sprawia, że gdy inne zwierzęta patrzą w dół, rekin zlewa się z głębią. Od dołu jest biały, dzięki czemu nie odróżnia się od rozjaśnionych przez słońce wód. Dekiel tego modelu przedstawia Żarłacza Białego. Na ozdobnym elemencie paska widnieje wygrawerowana sylwetka rekina.

 

 

Czwarty, najrzadszy przedstawiciel to Diver Chronometer Monaco Limited Edition. Kolejny rok z rzędu, Ulysse Nardin jest partnerem imprezy Monaco Yacht Show — największych targów, poświęconych luksusowym jachtom. Powstanie sto sztuk tego wykończonego na czarno modelu. Jego koperta jest czarna. Koronka i pierścień lunety powstały częściowo z różowego złota, co jest nawiązaniem do przeszłych zegarków producenta.

Indeks godziny dwunastej przedstawia flagę Księstwa Monaco, a na dysku datownika numery od 26 do 29 zaznaczono na czerwono — to nawiązanie do terminu imprezy odbywającej się w Porcie Herkulesa. Na ozdobnym elemencie, w tym przypadku czarnym, widnieje napis „MONACO”. Na szkło dekla naniesiono herb księstwa, bardzo dyskretny akcent, podkreślający wyjątkowość tego zegarka.

 

 

Wewnątrz koperty pracuje mechanizm UN-118. Do tej pory dostępny był w linii Marine Chronometer. Ten autorski kaliber korzysta z technologii krzemowej — specjalności marki. Wskazuje on centralnie godziny i minuty, poniżej indeksu 12 rezerwę naciągu, a nad 6 małe sekundy. Wskazanie daty można regulować w przód i w tył. Całkowity zapas energii pozwala na około 60 h pracy werku.

 

 

 

Przy okazji premiery i związanej z nią kampanii reklamowej, producent przytacza słowa ambasadora marki, pana Freda Buyle’a. Ten freediver nurkuje na wstrzymanym oddechu, bez butli z tlenem. W czasie wypraw wykonuje zdjęcia oceanów rozświetlonych przez naturalne światło. W czasie zanurzeń używa zegarków mechanicznych.

 

Aerowatch
REKLAMA

 

O swoich przygodach opowiada tak: „Główną przewagą freedivingu jest to, że nie mamy zbyt dużo sprzętu. Właściwie to podróżuję wyłącznie z pianką do nurkowania, zegarkiem, parą płetw, maską i oczywiście moim sprzętem fotograficznym.

 

 

Zegarek do nurkowania jest istotnym narzędziem dla nurka. Kiedy pływasz pod wodą, korzystając wyłącznie ze swojego oddechu, masz specjalną relację z czasem — niekiedy płynie on szybko a innym razem zdaje się zwalniać lub nawet zatrzymywać. Zegarek staje się wręcz przyjacielem, więc zawsze wybieram jeden z moich Ulysse Nardin. Polegam na zegarku, żeby monitorować moje postrzeganie czasu.

 

 

Automatyczny zegarek jest sprzętem dającym spokój ducha — nie wyczerpie się w nim bateria w połowie ekspedycji”. Zachęcam wszystkich do zajrzenia na stronę internetową pana Buyle’a - https://nektos.net/. Na publikowanych na niej zdjęciach można „z bliska” obejrzeć różne gatunki morskich stworzeń. Są też fotografie pełne poczucia humoru — na przykład podwodna przerwa na kawę. Udało mi się znaleźć również zegarek Ulysse Nardin Diver Deep Dive.

 

 

Kolejna generacja zegarka Ulysse Nardin Diver Chronometer wspaniale kontynuuje obecną od wielu lat linię zegarków dla nurków. Projekt został nie tylko odświeżony i unowocześniony, ale także przemyślany na nowo, by lepiej sprawdził się pod wodą. Nowy kształt pierścienia, pozwalający na pewniejszy chwyt, klasycznie zapinany pasek i lepszy mechanizm dają więcej wygody i pewności, nawet w ekstremalnej sytuacji, jaką może być nurkowanie.

 

 

Jestem przekonany, że otoczony świtą rekinów i orek Posejdon byłby zadowolony ze swojego egzemplarza Divera Chronometer z manufakturowym mechanizmem.

Adam Ciborek

Adam Ciborek

Lubię kawę, książki i innowacje. Szczególnie te zegarkowe. Czekam,aż powstanie urządzenie,które pozwoli regulować względność czasu. W świecie zegarków obracam się już od wielu lat. Pozwoliło mi to wyrobić sobie własne zdanie, które mam nadzieję, jest interesujące i pomocne dla innych.

ins Instagram


Nazwy własne firm, produktów, instytucji, a także ich znaki towarowe są własnością tychże firm, podobnie jak materiały graficzne i filmowe wykorzystane w serwisie Timeandwatches.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone © 2016 - 2018

Wykonanie: http://mizzo.pl